Ustroń River – historia prawdziwa
Do bazy obozowej w Ustroniu – Lipowcu wyjechaliśmy 8 sierpnia 2012 r.

Po drodze na krótką chwilę odwiedziliśmy zamek w Ogrodzieńcu.

Obozowa przygoda rozpoczęła się od przydzielenia namiotów, robienia totemów i wybierania nazw dla zastępów.
Po uroczystym ognisku na którym się zapoznaliśmy, zaczęło się normalne obozowe życie: pobudki, zaprawy, apele, wycieczki, ogniska, dyskoteki, cisze nocne i nocni goście (jak nie warta, to oboźny, albo kret, albo jeż, albo „bioły dzik”).
Wycieczka żółtym szlakiem na Równicę, była z rodzaju pieszych pokonywana na dwóch, lub czterech (podarowanych nam przez Stwórcę kończynach) tudzież w lektyce.

W ramach treningów do obozowej Olimpiady, odwiedziliśmy basen i kręgielnie w Skoczowie. Zaowocowało to wyśmienitymi rezultatami zwłaszcza w konkurencji „Chicken bowling”.

Na wieczornym festiwalu miałyśmy okazję zaprezentować nasze talenty muzyczno-wokalne, prezentując niepokorny obozowy song własnego autorstwa:

Na melodię: „W górę szlaban”
Ja nie wyspana, ale wesoła
Budzę się z rana do kibla wołam
SZCZAĆ MI SIĘ CHCE!!!
Naprzód ludziska, papieru nie ma
Ci porządkowi to jakaś ściema
Ref.
Obóz w Ustroniu, dojść można wszędzie
Tutaj nikt głodny chodził nie będzie
Szpula mnie trzyma, szarpie za gary
O jakie czyste to nie są czary
Ooo jakie czyste a my gotowi
Czekaj umyje se tylko nogi
Ref.
Obóz w Ustroniu, dojść można wszędzie
Tutaj nikt głodny chodził nie będzie
Panie z Poldeczkiem, Panie z Passatem
Niech Pan kieruje dziś moim światem
My już kończymy, nic nie powiemy
Bo znowu z rana kukać będziemy
I NIE MAM DZIŚ BIELIZNY!!!
Zainteresowanych dogłębną analizą powyższego tekstu, oraz użytych środków stylistycznych, czyli co poeta miał na myśli, odsyłamy do autorek – dopisek red.
Kolejna wycieczka kolejką linową na Czantorię, gdzie odwiedziliśmy Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Drapieżnych – Sokolarnię „Anatum”. W malowniczym otoczeniu beskidzkich szczytów dochodzą do zdrowia chore sowy, sokoły, orły i inne ptaki drapieżne.

Oczywiście nie ominęłyśmy toru saneczkowego,

a potem spacerkiem przez Ustroń do bazy w Lipowcu.
Były też wycieczki kulinarne: nie tylko na hamburgery i kebab, ale odwiedziliśmy Chatę Chlebową w Górkach Małych obok Skoczowa, gdzie większość z nas po raz pierwszy w życiu spróbowała własnoręcznie wyrabianych i pieczonych razowych podpłomyków, z domowym masłem, miodem z pasieki, smalcem z ziołami i kawą zbożową.

W trakcie jednej z objazdowych wycieczek pod hasłem: „Podróż poślubna wokół Europy i nie tylko…” udaliśmy się na Górę Żar

a potem do Parku Miniatur i Średniowiecznego Zamku (gdzie straszyłyśmy smoki – w rękopisie było: „straszyły nas” ale to ewidentne przekłamanie dopisek red.) w Inwałdzie,

następnie szybki skok na kremówki do Wadowic i powrót do Ustronia.
Kolejna wycieczka przez przełęcz Salmopolską, do źródeł Wisły, Koniakowa aby podziwiać wspaniałe koronkowe wytwory ludowych artystek, Muzeum w Żywcu, a także wspaniałego Zespołu Parkowo – Pałacowego w Żywcu.

Na obozie Klaudia złożyła przyrzeczenie harcerskie, otrzymała swój krzyż harcerski o zachodzie słońca na Równicy, serdecznie gratulujemy.

W Wiśle próbowałyśmy polizać czekoladowego Małysza.
Poza tym nasza kochana kadra zabawiała nas różnymi grami i zabawami . Ogniska, dyskoteki i wspólne namiotowe życie zbliżyły nas do siebie.
Cały obóz stał się jedną wielką rodziną która z ciężkim sercem wsiadała do autobusów wracając do domu. Wracając odwiedziliśmy sztolnię Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach. Mamy nadzieję, że wkrótce (zlot Chorągwi) spotkamy się w podobnym gronie.

Tekst: Dziewki Księcia Toma i Orszak Dżóljany
foto: hm. Irena Tuchowska, phm. Tomasz Sobański, pwd. Paweł Szypulski
P.S. Więcej zdjęć w Galerii, w bliżej nieokreślonej przyszłości, miejmy nadzieję, że niebawem. 😉
« poprzedni wpis
Rajd Kupały w obiektywie Tomk...